Z pamiętnika początkującego trenera…

Nauczyciel, trener, szkoleniowiec, prezenter… Podobne, ale jednak bardzo różne. Drogi Nauczycielu, jeśli zastanawiasz się nad wejściem w nową rolę, zapoznaj się z fragmentem pamiętnika początkującego trenera, który podpowie, co Cię czeka na nowej drodze…

Poniedziałek: Zakręcona, czyli jak uczą się dorośli…

Dzisiaj pisałam plan szkolenia. Pisałam to jednak gruba przesada. Mapa myśli? Mapa myśli z piekła rodem! Kto by przypuszczał, że plan szkolenia może być tak skomplikowany, i że trzeba w nim uwzględnić tyle spraw? Rozpisałam sobie wszystko, co chciałabym zrobić, i wtedy zaczęło się kombinowanie. Jak to dopasować do cyklu Kolba? Czy to ćwiczenie to refleksja, czy też bardziej pasuje do doświadczenia? A jak w to wpleść piramidę potrzeb? Jak zbadać potrzeby szkoleniowe i jak je pogodzić z moim planem? Jak wyznaczyć cele? Główka pracuje, ale główka też mi mocno paruje…

Wtorek: Nie rzucaj tylko mięsem, czyli magia kontraktu…

Początek szkolenia może zaważyć na sukcesie całości szkolenia. To zdanie napisałam sobie na samej górze kartki i patrzyłam na tę mądrość przez chwilę… Jak zaplanować ten początek, żeby wszyscy uczestnicy czuli się podczas szkolenia swobodnie i bezpiecznie? Jak zrobić odpowiednie wrażenie? Okazuje się, że zanim przystąpimy do serwowania naszego szkoleniowego mięska, musimy wykonać parę innych rzeczy, z czego kontrakt z uczestnikami wydaje się chyba najważniejszy. Można dzięki niemu uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji, więc muszę mądrze zaplanować, jak tę część szkolenia przeprowadzić. Przezorny zawsze zakontraktowany…

Środa: Suma wszystkich lęków, czyli pokonaj opór…

Plan planem, ale co będzie, jak napotkam opór uczestników? A jeśli będą kwestionować to, co mówię? A jak będą się wygłupiać? Co zrobię, jeśli zaczną ziewać? Czy mój lodołamacz wyjdzie? Czy dwa ćwiczenia na podniesienie energii to nie za mało? Pytania i wątpliwości kłębią się w mojej głowie. Zaraz, zaraz, miałam przecież jeszcze zaplanować rozwojową dyskusję i jakiś sposób na podniesienie kreatywności uczestników… Co zrobić, żeby chcieli dyskutować i nie bali się szalonych pomysłów?

Czwartek: Matrix, czyli co będzie, jak prądu nie będzie?

Obudziłam się zlana potem. Śniło mi się, że prowadziłam szkolenie i najpierw przestał działać Internet, potem wyłączyli prąd, a na koniec moja piękna prezentacja zniknęła. Patrzyłam na uczestników i widziałam twarze, który pytały: no i co teraz, pani trener? Pustka w głowie, panika w oczach… Zajrzałam przed chwilą do swoich notatek. Na szczęcie są sposoby, aby przygotować się na takie koszmarne sytuacje. Wystarczy trochę sprytu, kilka myków technologicznych i nieco analogowej przezorności…

Piątek: W czasie deszczu szosa sucha, czyli próba…

Czy jestem gotowa? Sprawdzam z listą, czy mam zapakowany cały potrzebny sprzęt i wszystkie materiały. Dokładam przedłużacz i chusteczki higieniczne. Uprasowałam ubranie, chyba dobre – będę się czuła swobodnie, ale bez przesady, to nie wieczór na kanapie. Czas przećwiczyć, co powiem na początku… OK, może być. Notatki są, plan jest. Prawie bym zapomniała karteczek samoprzylepnych i markerów! Jeszcze raz poszłam do lustra i uśmiechnęłam się do siebie, wyobrażając sobie, ze uśmiecham się do uczestników szkolenia. Mam nadzieję, że jutro wyjdzie mniej sztucznie. Teraz lekka kolacja, a potem wcześnie spać.

Sobota: Przeżyj to sam, czyli godzina zero…

Po wszystkim. Było lepiej niż przewidywałam, ale też inaczej niż się spodziewałam. Musiałam się nieźle nagimnastykować, żeby pogodzić potrzeby uczestników z moim planem. Było dwóch malkontentów i jeden żartowniś, ale dzięki kontraktowi i „pójściu na galerię” udało się wybrnąć z potencjalnie najtrudniejszych sytuacji. Oczywiście za dużo zaplanowałam, musiałam z części ćwiczeń zrezygnować. Obiecałam uczestnikom dosłać kilka materiałów. Jestem zmęczona, ale też szczęśliwa. Była ciekawa dyskusja, ja też nauczyłam się czegoś nowego od tych nauczycieli…

Niedziela: No rest for the wicked, czyli o feedbacku…

Wychodząc mówili, że szkolenie było fajne, ale wiem, że to tak naprawdę niewiele znaczy. Wysłałam ankiety do uczestników szkolenia. Dosyć krótkie, ale nie chciałam ich zniechęcać zbyt wieloma pytaniami. Mam nadzieję, że odpowiedzą. Teraz rachunek sumienia po wczoraj. Co wyszło, co nie? Dlaczego? Jak mogę to doświadczenie wykorzystać w przyszłości? Czy jestem gotowa na kolejny tydzień?
Jeśli chcesz wiedzieć więcej o feedbacku, obejrzyj webinarium Luizy Wójtowicz-Wagi

There are no comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Start typing and press Enter to search

Shopping Cart